poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 1

  REBEKAH.
 Siedziałam i popijałam Jacka Danielsa Gdy zadzwonił telefon : 
- Elijah, co u ciebie? – cieszyłam się  z telefonu brata.Od kilku miesięcy był z Katheriną we Włoszech.
- Świetnie,wręcz cudownie – słychać było w jego głosie entuzjazm, radość i coś jeszcze jakby satysfakcję?
 - Podziękuj Katherinie ode mnie,dawno nie słyszałam cię takiego szczęśliwego!
-  Siostro,czy wiesz gdzie jest nasz brat,Niklaus? – spytał z nutą sarkazmu.
- Nie,a czy coś się stało? – martwiłam się czy znowu się nie wpakował w  jakieś kłopoty.
- Tak! Nasz drogi,kochany braciszek został nauczycielem !- cieszył się jakby wygrał złoto na Olimpiadzie.Ja jak to usłyszałam o mało co się nie zachłysnęłam drinkiem.
- Nie,to nie możliwe! Nik za żadne skarby nie zostałby nauczycielem.
- Przegrał zakład i musi za karę przez rok wykładać na jakiejś uczelni albo w szkole.
- Gdzie?! – byłam zszokowana,Klaus i szkoła? Dobre sobie.
- Wybrał studia,dokładnie Stanford.– teraz już był spokojny.
-Podaj mi adres – Musiałam wiedzieć,przecież nie zostawię go samego! Zawsze trzymaliśmy się razem.Teraz czułam coś jeszcze.Byłam wściekła! Dlaczego Nik nic mi nie powiedział ! – O co się założyliście?
-Czy to ważne o co ? – chciał się wymigać i wiedziałam,że nie wyciągnę tego od niego więc dałam za wygraną.– Błahostka,nie wiem co wykłada.Adres wyślę ci sms-em – po drugiej stronie usłyszałam Katherinę  jak coś mu szepce ale zbyt cicho bym mogła usłyszeć.– Bekah muszę kończyć pogadamy innym razem – odparł w wampirzym tempie po czym się rozłączył, że nawet nie zdążyłam odpowiedzieć „pa’’.Nienawidzę  gdy ktoś tak się rozłącza.
Po minucie dostałam sms od Eliah’y z adresem. Dokończyłam drinka za jednym razem i poszłam się spakować.Następnie zadzwoniłam do Stefana.
- Hej, kochanie. – powiedział, jak ja kochałam jak on mnie tak nazywał.
-Cześć skarbie.Co byś powiedział na studia w Stanfordzie?
- Jak to,nie rozumiem, możesz mi to wytłumaczyć ? – Był wyraźnie zbity z tropu .
- Klaus będzie tam wykładał i nie mogę go zostawić samego.Długa historia później ci wytłumaczę.
- Okeeej.Ale obiecałem Jeremiemu , że pomogę mu przy wnoszeniu mebli do nowego domu, więc co powiesz  na to, że dojadę do ciebie za parę dni ? – po tym jak Elena spaliła dom na jego miejscu powstał nowy, w którym odkąd ukończył 18 lat mieszka sam Jeremy.
- Spoko.Już wysyłam ci adres ,Pa.
- Do zobaczenia kochanie.– po czym się rozłączył.
Zaniosłam torby do samochodu, następnie wsiadłam i odjechałam.

KLAUS.

Wszedłem do domu i poczułem ten sam klimat co 100 lat temu, kiedy ostatnio tu byłem. Wiktoriańskie meble w salonie wyglądały dokładnie tak jak je zapamiętałem.Wszystko było przykryte prześcieradłami w każdym pokoju :stoły, krzesła, fotele, łóżka i szafki aby uchronić je od zniszczenia. Grube, ciemne zasłony zakrywały okna aby  uchronić obrazy przed wyblaknięciem spowodowanym słońcem. Rozsunąłem je. Dom zawiera  kuchnię ( której nikt nie używa oprócz lodówki w której trzymam krew na  wszelki wypadem bo zwykle żywię się "na mieście " ),moją pracownie, pokój w którym trzymam swoje najcenniejsze skarby i te najstarsze ,w tym pokoju okna są zamurowane .W domu jest sześć sypialni, w każdej z nich jest  garderoba i łazienka.
Uznałem, że trzeba tu posprzątać więc wyszedłem i zahipnotyzowałem pięć osób aby tu posprzątały a następnie wyszły i zapomniały o tym.
REBEKAH: 

Na miejscu byłam jakieś 6 godzin później.Przed spotkaniem z Klausem wolałam się rozpakować.Pokój jak na akademik jest duży.W pokoju są dwa duże łóżka, więc nieuniknione jest , że będę mieć współlokatorkę.Ściany są pomalowane na cytrynowo  a na nich wiszą jakieś małe tandetne obrazki ale jednak nadają mu przytulny wygląd.Meble są z ciemnego drewna.Przy  każdym łóżku stoi nocna szafka a na niej lampka.Oprócz tego są dwie duże szafy i cztery duże komody.Czyli każda ma po jednej szafie i dwóch komodach.Nie za wiele ale musi wystarczyć. Zabrałam się do rozpakowywania. Nagle usłyszałam, że drzwi się otwierają i odwróciłam się w tamtym kierunku. Wszystkich  się spodziewałam ale nie jej. 

CAROLINE 
Weszłam do akademika.Chwilę zajęło mi znalezienie pokoju, który będę dzielić ze współlokatorką. Muszę ją oczywiście zahipnotyzować, aby nie wygadała, że trzymam w lodówce torebki z krwią, ale poza tym będzie "normalnie ".O ile tak można nazwać mieszkanie w jednym pokoju wampirzycy i człowieka.Kto wie może nawet będziemy przyjaciółkami - mimowolnie się uśmiechnęłam -. Właśnie otworzyłam drzwi i miałam się przywitać kiedy zobaczyłam JĄ . - od razu uśmiech znikł z mojej twarzy zastąpiony zaskoczeniem.
- Rebekah !? A co ty tutaj robisz ?! - spytałam zdezorientowana . Po jej minie widziałam , że czuje to samo . 
- Caroline? Właśnie miałam cię spytać o to samo.
- Myślałam , że po tylu latach masz już dość studiowania.
- Tak naprawdę to nigdy nie studiowałam.- Odpowiedziała lekko speszona, wręcz nieśmiało.Jak nie ona.
- Naprawdę?! - Nie spodziewałam się, że ktoś kto ma jakieś 1000 lat nigdy nie studiował.
- Tak, zawsze wolałam się bawić, chodzić na zakupy itp. sama rozumiesz - teraz dziwna atmosfera zaczynała opadać zastąpiona bardziej przyjazną .Dziwne! Chyba właśnie zaczęłam postrzegać Rebekę nie tylko jako zimną sukę. Zobaczyłam, że jest nawet fajna.
- Jasne,ale przecież na studiach też można się bawić, imprezować i w ogóle. Szczerze to studia słyną głównie z imprez.- Powiedziałam z cwanym uśmieszkiem na ustach.
- Widziałaś ulotki? Podobno dziś wieczorem ma być impreza rozpoczynająca studia.-Wtem podała mi ulotkę z informacją o zabawie.
- To co? - spytałam z szatańskim uśmieszkiem- Życie studenckie czas zacząć - wybuchłyśmy śmiechem, nawet nie wiedziałam ,że mogę z nią tak na luzie pogadać.
- A tak w ogóle co studiujesz? 
- Historię sztuki a ty ?
- Architekturę wnętrz. Nie mam takich zdolności malarskich co Klaus ale tam nie trzeba za wiele umieć malować, z resztą zawsze można użyć perswazji - uśmiechnęła się do mnie złowieszczo.W tej chwili coś sobie uświadomiłam. Skoro ona tu jest to Klaus też może być.
- Rebekah ? - nie wiedziałam jak mam się zapytać.
- Mmm... ? Co?
- Jest z tobą tutaj ktoś jeszcze?
- Stefan przyjedzie za kilka dni, obiecał pomóc Jeremiemu.
- Nie chodzi mi o Stefana, tylko o... - jasne cieszyłam się, że zobaczę Stefana bo ostatnio jakoś ze sobą nie gadaliśmy i nie zdążyłam się pożegnać ale ciągle myślałam o Klausie.
- To o kogo ci chodzi ?- Była wyraźnie zbita z tropu.
- No wiesz. Czy któryś z twoich braci tu studiuje ? 
Przez chwilę, która wydawała się trwać wieczność zastanawiała się lecz po chwili odpowiedziała stanowczo.
-  Nie ! - Mimowolnie odetchnęłam, nawet nie wiedziałam ,że wstrzymuję oddech.
- A co ? Coś się stało? 
- Nie,nie! Tak tylko pytam,z ciekawości. - Byłam zdenerwowana i się bałam , że pierwotna to wyczuje więc postanowiłam zmienić temat - W co się ubierasz na imprezkę ?- Bekah wyraźnie się rozpromieniła i już gadałyśmy o ciuchach i przystojniakach jakich spotkamy na imprezie.
Po chwili przypomniałam sobie,że zostawiłam jeszcze jedną walizkę w samochodzie. Powiedziałam,że zaraz dokończymy rozmowę i wyszłam.
KLAUS

Gdy sprzątali nie mogłem znieść tego hałasu odkurzaczy, czyszczenia itp. więc postanowiłem się przejść i zobaczyć co się zmieniło w ciągu 100 lat. Myślałem że przez ten czas zmieni się tu o wiele więcej.Lecz tak naprawdę nic się nie zmieniło. No może poza oknami które zostały wymienione na współczesne,nowe, lepsze. Właśnie przechodziłem  niedaleko akademika, gdy moją uwagę przykuła blondynka o długich kręconych włosach stojąca przy samochodzie.Od razu pomyślałem o Caroline,o dziewczynie mojego życia. - nie!- pomyślałem - to nie może być ona. Co ona by tu robiła ?!-Odwróciłem głowę i zamrugałem kilka razy.Gdy spojrzałem znowu w tamtym kierunku, nikogo nie było.- tracę zmysły - pomyślałem.- muszę o niej zapomnieć.Ale żeby to było takie proste.- westchnąłem - Nagle moją uwagę przykuła jakaś ulotka wisząca na pobliskim drzewie,informująca o dzisiejszej imprezie,dla studentów.Wyglądam bardziej na studenta niż na wykładowcę,poza tym nikt mnie nie zna.To dobra okazja aby się pożywić i zabawić.
CAROLINE :

W korytarzu i na schodach już był mały tłum .Większość rozmawiała o imprezie,zajęciach i innych sprawach studenckich.Gdy zostawiam auto na parkingu było tam może z 30 samochodów ,teraz miałam wrażenie,że jest ich z milion.
Chwilę zajęło mi znalezienie mojego 
cudownego niebieskiego autka które dostałam od mamy  jako prezent na studia.Gdy je znalazłam zaczęłam przeszukiwać torebkę w celu  znalezienia kluczyków.Gdy wypadły na ziemię i schyliłam się by je podnieść poczułam jakby ktoś mnie obserwował.Przeszedł mnie dreszcz, rozejrzałam się ale na parkingu nie było nikogo oprócz mnie i grupki dziewczyn po drugiej stronie parkingu, które rozmawiały o modzie.  Zignorowałam to uczucie ale szybko wyjęłam swoją torbę z bagażnika i w tempie zbyt szybkim aby nazwać je ludzkie wbiegłam do akademika.



Jak wam się podoba wam pierwszy rozdział i komentujcie bo nie wiem czy ktoś to czyta.0

5 komentarzy:

  1. Dobrze by było jakbyś nie robiła spacji przed znakami interpunkcyjnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem ,że trudno się czyta i w ogóle ale to już taki nawyk i choć się staram to po prostu nie mogę , przepraszam wezmę to oczywiście pod uwagę i postaram się nie popełniać tego błędu a przynajmniej go ograniczyć.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dopiero trafiłam na tego bloga, ale już mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomysł całkiem fajny, o takim jeszcze chyba nie słyszałam, ale z wykonaniem gorzej. Pierwszoosobowa narracja nie jest Twoją mocną stroną, wiesz? Poza tym jest wiele niedociągnięć, zwłaszcza w kreacji bohaterów, którzy mało mi przypominają swoje oryginały - chyba że był to zabieg zamierzony?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń